Spaceruję ulicami Wrocławia.
Ściany Wrocławskich kamienic
pozwalają się czytać.
Otwarta księga wspomnień blaknie
jak stara fotografia.
Wypalające cierpienie, zamknięte marzenia,
szaleńcza radość uśmierzająca ból,
zimna pustka i niebieska próżność,
odciśnięte jak pieczęć w
betonowym pamiętniku.
Odkryte poprzez zakrywanie.
Wydrapane zapachy wspomnień
z dzieciństwa odpadają.
Obserwuję, próbuję spamiętać, zapominam.
Jarosław Grulkowski